Rabarbar

Rabarbar – sezonowy szał!

Rabarbar – cudowna roślina. Nasze szczęście, bo właśnie teraz trwa sezon rabarbarowy.

Rarabar jest rośliną, którą możemy zastosować w wielu kulinarnych rozwiązaniach. Wiele osób uważa, że rabarbar jest owocem, jednak jest to mylne jego postrzeganie. Rabarbar w rzeczywistości jest warzywem. Polską nazwą rabarbaru jest „rzewień”.

Rabarbar może uprawiać każdy. Jest bardzo prosty w utrzymaniu. Możemy rozmnażać go z nasion, jak również wegetatywnie. Jeżeli chodzi o części jadalne – są to tylko długie łodygi. Liście i kwiaty są natomiast toksyczne.

rabarabr

Do czego możemy wykorzystać rabarbar? Chyba większość z nas pamięta smak czy zapach ciasta rabarbarowego, kompotu z rabarbarów. Cały czas pamiętam i czuję w ustach smak ciasta drożdżowego z rabarbarem, które piekła moja Babcia. Bardzo ubolewam nad tym, że sezon na rabarbar trwa w Polsce bardzo krótko, a na targu nie znajdziemy wielu odmian – liczba odmian jest ograniczona.

Możemy wyróżnić rabarbar ogrodowy (ten uprawiany) oraz rabarbar lekarski, który używany jest w medycynie chińskiej.

W Polsce dostępny jest rabarbar ogrodowy. W Wielkiej Brytanii jest także dostępny tzw. rabarbar z uprawy przyspieszonej. Dlatego zazdroszczę Anglikom, że mogą się cieszyć tym smakiem przez dwa sezony. Pierwszy raz w Wielkiej Brytanii rabarbar można znaleźć przed Bożym Narodzeniem – ten z uprawy przyspieszonej, która polega na przykrywaniu roślin ciemnymi płachtami, dzięki czemu puszczają szybciej pędy. Sezon ten zaczyna się w grudniu i trwa do około marca. Później pojawia się już ten „właściwy” sezon rabarbarowy.

Można spotkać ponad sto odmian rabarbaru, jednak w Polsce mamy dużo mniejszy wybór. Najczęściej znajdziemy na targu odmianę rabarbaru zielonego. Czasem trafia się również rabarbar malinowy – który charakteryzuje się cienkimi łodyżkami, delikatnym smakiem i różowym miąższem.

Dlaczego warto jeść rabarbar? Czy jest zdrowy?

Dużo mówi się o tym, że zawiera wysokie ilości szczawianów, których nadmiar może doprowadzić do upośledzenia przyswajania białka i może przyczynić się do powstawania w naszym organizmie kamieni nerkowych. Ale nie martwmy się na zapas! Musielibyśmy jeść go kilogramami, żeby do tego dopuścić. Podobnie jak ze wszystkim – rabarbar spożywany w nadmiarze może okazać się trucizną (gdybyśmy spożywali również korzeń i liście).

W rabarbarze znajdziemy także pektyny, glikozydy i taniny – które również w dużych ilościach mogą okazać się toksyczne.

Jednak rabarbar może też leczyć!

Rabarbar lekarski używany jest w medycynie chińskiej jako środek przeczyszczający, dezynfekujący, lekko przeciwzapalny – używany w chorobach przewodu pokarmowego. Do tego używany jest korzeń rabarbaru. Może pomóc z walce z nadwagą, ponieważ odpowiada za pobudzenie perystaltyki jelit. Uważa się, że rabarbar zbija np. gorączkę – ponieważ uznaje się go za środek chłodzący.

 Jak widzicie zdania na temat właściwości rabarbaru są bardzo podzielone. Niektórzy dietetycy stawiają na nim krzyżyk i odradzają całkowicie jego spożywanie, obawiając się problemów z zębami, wypłukiwania wapnia z kości, czy jak wspomniałam wcześniej, powstawania kamieni nerkowych. Na szczęście jedynie jedzony w dużych ilościach może szkodzić i mieć negatywny wpływ na zdrowie.

Osobiście bardzo polecam rabarbar. Nie spotkamy go często, spotkamy go tylko w sezonie. KORZYSTAJMY Z TEGO! Jeżeli samodzielnie upieczemy ciasto, przygotujemy kompot czy konfitury – na pewno się nie zatrujemy i absolutnie nam to nie zaszkodzi.

Mała ciekawostka – udowodniono ostatnio, że pod wpływem wysokiej temperatury (pieczenie, gotowanie), to cudowne warzywo nabiera nawet właściwości przeciwnowotworowych, a uwalniane w wysokiej temperaturze duże ilości polifenoli chronią nasz organizm przed rozwojem komórek rakowych.

Rabarbar zawiera też duże ilości witamin: A, C i E oraz składniki mineralne, takie jak: magnez, potas, sód, żelazo czy wapń.

Nie traćcie czasu, bo mamy czas tylko do końca czerwca, żeby rabarbar był smaczny! Można też zamrozić łodygi! Ja kroję je na małe kawałeczki i wkładam w pojemniczku do zamrażarki. Po sezonie zawsze można zaskoczyć bliskich pysznym ciastem/kompotem/konfiturami.

Ale póki co spróbujcie przepysznej Tarty z rabarbarem.

Czego potrzebujecie?

- 2 szklanki mąki razowej/mąki żytniej (robiłam z obiema – pycha)
– 1 szklanka mąki pszennej,
– 3-5 łyżek płatków owsianych,
– 0,5 szklanki oleju z pestek winogron,
– 0,5 szklanki zimnej wody niegazowanej,
– 2 łyżeczki proszku do pieczenia,
– 3 łyżki płatków migdałowych / wiórki kokosowe (do posypania),
– 4 łyżki brązowego cukru trzcinowego/5 łyżek syropu z agawy/4 łyżki ksylitolu,
– około 700 g łodyg rabarbaru.

Rabarbar musimy umyć, pokroić i zalać syropem/cukrem/ksylitolem, mieszamy i odstawiamy. Łodygi warto wcześniej obrać, żeby nie ciągnęły się włókna. Mieszamy wszystkie sypkie składniki ciasta (mąki, płatki, proszek) – bez płatków migdałowych. Do masy dodajemy olej, wodę i wyrabiamy kruche ciasto. W miarę potrzeby dolewamy wody/oleju i dosypujemy mąki. Ja do wyrobienia ciasta używam Kitchen Aid’a. Wyrobienie ciasta dzięki temu urządzeniu trwa dosłownie kilka minut. Następnie, gdy składniki już się połączą i ciasto będzie gotowe, dzielimy je na 2 nierówne części – proponuję podzielić je w proporcji 1:4. Z obu części formujemy kule, wkładamy do woreczków foliowych i wkładamy do zamrażarki.

Po 15-20 minutach wyciągamy woreczek z większą kulą i wylepiamy formę do tarty odrywając od kuli kawałki. Można też zetrzeć na tarce. Kiedy już wyłożę formę ciastem, dociskam ciasto palcami – wyrównuję. Następnie wykładam rabarbar, polewając odrobiną soku (rabarbar pod wpływem cukru/syropu). Wyrównujemy powierzchnię.

Posypujemy rabarbar naszymi dodatkami. Ja robię tartę na dwa sposoby: z płatkami migdałowymi albo z wiórkami kokosowymi. Na tak przygotowaną tartę ścieramy na tarce drugą część ciasta. Ważne, aby przykryć rabarbar równomiernie.

zdjęcie 2 (1)

Jak pieczemy? Wcześniej nagrzewamy piekarnik do 200st C i po przygotowaniu tarty, wkładamy ją do piekarnika. Pieczemy około 30-40 minut – do tzw. „suchego patyczka”.

zdjęcie 4 (1)

U mnie tarta poszła w kilka minut i od razu dostałam zamówienie na kolejne dwie, które piekłam kolejnego dnia po nocy:) również poszły od razu!
Mam nadzieję, że  spróbujecie sami przygotować tartę z mojego przepisu. Na pewno będzie Wam smakowała!!

Moi koledzy i koleżanki z pracy już nie mogli doczekać się przepisu. Czekam teraz na Wasze tarty. ;)

 

juliatrawinskaRabarbar – sezonowy szał!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *